Dziwię się rzeczywistości, bo ona tak patrzy...
RSS
piątek, 19 marca 2010

Jest piątek, jest impreza i kopanie psa. Kursy tańca są tu na nic. Nie umiesz skandować - nie istniejesz.

23:20, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 marca 2010

Zabawna myśl: to był tak dobry dzień, że dzisiaj chyba ktoś umrze.

Powiedzmy, że zabawna.

03:25, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »

17 marca 2010 roku mógł być jednym z najważniejszych dni mojego życia. 16 marca, w pracy, po konsultacjach z ogranymi współpracownikami założyłem Facebooka i - o czym nie miałem pojęcia, że tak jest - zaczęli się zgłaszać znajomi. A dzień później, po porannej wizycie w firmie dowiedziałem się od B. że moja była lepsza połowa jest jedną z najczęściej odwiedzających profil mojej nowej lepszej połowy. Pewne wątpliwości co do mojej lepszej połowy... wiecie, to jest tak, że jak sie najebię to widzę świat jaśniej. Pytanie - czy po przebudzeniu będzie tak samo jasno. Jeśli tak, to materiał na prawdziwą telenowelę.

03:23, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 marca 2010

To może dla odmiany. Ponieważ wiemy już, że 6. sezon "Lost" główni bohaterowie zakończą umierając w wodzie, przedtem jednak spotkają się z umarłymi i cofną do 23 roku n.e. (tzn. nie wiemy, ale ja wiem), dla odmiany pięciu bohaterów, którzy szczególnie sympatycznie prezentowali się na przestrzeni ostatnich sześciu fantastycznyyyyych lat (aku-rat):

Przypomnę, że właśnie ABC wyemitowała odcinek 6#07 "Dr. Linus". Nie wiem co stanie się potem.

07. John Locke
Zanim trafił na wyspę był życiową pipą, jednak kiedy już wstał z wózka okazał się wizjonerem, erudytą, bohaterem i pojebem, łącząc w ten sposób najlepsze męskie cechy. Do końca trzeciego sezonu (kiedy istniała jeszcze dychotomia Jack =/= John) zdecydowanie wygrywał na charaktery ze świętoszkowatym chirurgiem. Później niestety zabrakło mu pomysłu na pojebanie i pogrążył się w schizofrenii. I znów okazał się pipą, skoro nie zdążył popełnić samobójstwa, ponieważ został zabity. Po czym żył znowu i trochę tego motywu nie schwytałem.

06. Ben Linus
Tu podobna ewolucja, jak w przypadku Johna Locke'a. Sęk w tym, że z domieszkami sukinsyństwa i tchórzostwa - widzowie kochają nienawidzić takich bohaterów. Facet pod koniec zupełnie się rozleciał, ale no... trzeba było nie zabijać bez sensu wszystkich na początku. Niska pozycja w zestawieniu również z powodu wybitnie lamerskiego wyglądu w dzieciństwie. No i to, że z jego winy zastrzelili jego córkę, też zakrawa na słabe wspomnienie.

05. Desmond Hume
Nieudacznik, który przez miesiące nie mógł się spokojnie wyspać, bo co półtorej godziny musiał naciskać kilka klawiszy, a i tak ostatecznie nie uratował świata i czasoporządku. Nieszczęśliwie zakochany i pod butem niedoszłego teścia - to również objawy frajerstwa, choć niewątpliwie szlachetnego. Piękny głos i piękniejszy akcent sprawiają, że byłby dobrym nauczycielem tańca.

04. Martin Keamy
Zabójca prawie doskonały, którego autentycznie można się przestraszyć. Zero pozytywnych emocji, mobilizacja i determinacja, nic do stracenia, pomysłowość, wszechstronność i na dodatek najwyraźniej świetnie gotuje.

03. Mr. Eko
Bo wszystko wie, a i tak ma w dupie - pozostając w prywatnym świecie post-nigeryjskiej traumy i ćwicząc muskulaturę na świątyni. Bo potrafił 40 dni przetrwać w milczeniu. Bo się nie boi i najbardziej nadawałby się na właściciela wyspy. Mógłby mieć trochę więcej poczucia humoru i pożyć jeszcze dwa sezony, ale więcej zastrzeżeń nie mam.


02. Jacob
Chyba, kurwa, proste. Typ od wieków rządzi światem, ma własną wyspę czarów i jest przystojny na dodatek. Gdyby nie jego wszechogarniająca doskonałość, byłby miałby złoty medal.

01. Miles Straume
Identyfikuję się niemal, bo to najbardziej ludzka z postaci. Nie został dotknięty przez Jacoba, trafił na Wyspę dla hajsu przede wszystkim, udaje mu się jak dotąd cało wyjść ze wszystkich opresji (chociaż mam wrażenie, że finału nie dożyje), pozostaje głuchy na holistyczne pierdolenie głównych bohaterów, chociaż umie rozmawiać ze zmarłymi (drobny WTF?, ale każdy ma jakieś dziwne hobby). Cyniczny, acz posiada też pakiet pozytywnych emocji. Nie rozumiem dlaczego większość widzów ma go w nosie.

16:45, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »

Kolejne bodźce skłaniają mnie do założenia Facebooka. Wiedziałbym, czy wczoraj były imieniny mojej ciotki i żony brata babci. Nie, żebym zamierzał składać życzenia, ale wolałbym mieć czym zaszpanować w towarzystwie.

03:16, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 marca 2010

Trzy miesiące mieszkania na Pradze, to faktycznie ze dwadzieścia parę nocy mieszkania na Pradze, rajdy przez całe miasto rowerem żeby wyprowadzić psa (na Ochocie) i odwiedzić partnerkę (na Jelonkach) i permanentne niewyspanie wynikające ze zmiany trybu życia. To nieustanne problemy z internetem, spowodowane nieogarnięciem komendy "validate settings" i poznawanie pierwszych trzech sezonów "Two And A Half Men" o godzinie 5.45. To przejmujący chłód kwietniowych poranków i wyprawy na Plac Hallera po piwo zaraz po otwarciu sklepu. To trzymanie parówek w śmierdzącej lodówce, czytanie Cejrowskiego, niewygodne łóżko i wielki pokój, w którym znajdowało się raptem kilka moich rzeczy. To sprzątanie po imprezach, w których nie uczestniczyłem, jajka na miękko i nieustannie zapchany odpływ w umywalce. To też pierwszy łyk faktycznej wolności samodzielnego życia, tramwaje przejeżdżające co 6 minut za oknem, dodatkowa praca umysłowa, o której nie miałem pojęcia, zamknięty dla tramwajów i samochodów most Śląsko-Dąbrowski i kawałki lazanii na śniadanie przy Dworcu Wileńskim.

Piękny czas z perspektywy. Jak wszystko z perspektywy.

03:26, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 marca 2010

Dzień zacząłem od wizyty na dachu powiedzmy-wieżowca na jednym z Osiedli po lewej stronie Wisły. Taką mam pracę dorywczą. Zrywam się rano, jadę rozmawiać z ludźmi do innej dzielnicy, a czasem włażę na dachy i mówię Koleżance jakie ma robić zdjęcia. Jestem potem niewyspany cały dzień, ale warto.

Niebo jest pełne sfrustrowanych anonimowych autorów. Nigdy nie została doceniona autorka piosenki ze słowami "Gdybym ci ja byłaaa / Słoneczkiem na niebie...", źródła podają: autor nieznany, melodia tradycyjna. Autor(ka - strzelam) zapewne łapie wkurwa, patrząc na tę niesprawiedliwość. Albo jest ponadto. W końcu jest w niebie.

18:51, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 marca 2010

"Mój dziadek stawiał tę ścianę" - powiedział właściciel mieszkania, które chcemy z Partnerką wynajmować. I dlatego kaucja wynosi dwa czynsze, a podatek uczciwie odprowadzany jest do fiskusa. Postępowanie całkowicie zgodnie z prawem poważnie nas odstręcza, więc zdecydujemy się chyba na mieszkanie kątem w jakiejś suterenie. Widziałem film o tym, jak się myje jeża. Piękne, choć nie wiem po co.

02:47, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 marca 2010

Podtrzymuję. Idę spać.

02:45, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 marca 2010

cancer4cure.blogspot.com

Wylinkujcie sobie, bo warto. Zaskakujące jak silna w człowieku chęć do ekshibicji. I to mimo spełniania się na innych polach i możliwości przekazania tego, co ma do powiedzenia na kilka różnych sposobów. Ścieżka, po której trafiłem tutaj po ogromnej liczbie dni, wydaje się jednak całkiem naturalna. To trakt myślowy od mojej byłej lepszej połowy - bezpośredniej przyczyny powstania "Gdyż albowieM" - przez kilka linków w Google (w tym powyższy adres) i "Well Water Black" z ostatniej płyty Aliasa.

Sądziłem, że nie ma tych emocji, które tu były rok temu. Są nadal, co jest pocieszające (bo ustrzegą przed kolejnymi debilnymi decyzjami). Paradoksalnie zmienił się ich charakter. Teraz nadają nowego sensu, bo jeśli chcę spojrzeć sobie w twarz rano i iść spać bez wyrzutów sumienia, muszę udowadniać sobie, że jestem coś wart.

Egzaltowane to. Ale właśnie dlatego nie przedstawiam się z nazwiska.

03:18, gdyzalbowiem
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31